Oj chciało by się już zapomnieć o zimie, mrozie i śniegu,
ale póki co zimno jak jasny piorun.
Dobrze że chociaż słońce świeci to ładuje nam baterie
i jakoś dociągniemy do wiosny.
Teraz na "kijach" wytrzymuję pół godz., i do chaty, do ciepełka.
Grzeję się i ciągle coś robię.
Bardzo wciągnęły mnie kolaże, ale nie będę Was nimi często katować,
bo nie wiele osób lubi takie dziwadła.
Także dziś spokojnie, tylko kolejna wyrywanko/wyklejanka
i życzenia dla wszystkich -
OBY DO WIOSNY :-))))))
Katuj !!!! Podobaja mi sie Twoje kolaze! Ag
OdpowiedzUsuńOj Asia, daj żyć, toć to tylko
OdpowiedzUsuńwzorek na serwetce;-D,
nie wiesz że jak się coś nie uda
to trzeba dopasować teorię.
Buziaki
Podoba mi się. Tylko nie wiem, czy chciałoby mi się tak napracować i tyle się "nawyrywać" na to tło.Okrutnie pracowita z Ciebie dziewczyna, naprawdę.Podziwiam Cię. Ja ostatnio wędruję po najmniejszej linii oporu,żeby się tylko nie narobić.Wczoraj siedziałam ze 3 godziny wpatrując się tępo w sieczkę rubinową, czaszkując co z niej zrobić by było: a) przydatne, b) względnie ładne, c) nie narobić się przy tym. I ....niedobrze, nic jeszcze nie wydumałam, ciągle nie widzę tego, co chcę zrobić.Masakra.
OdpowiedzUsuńMiłego, ;)
Ja to bym takimi kolażami zawiesiła wszystkie ścianę!! To dopiero wyzwanie - zrobić kolaż z kolaży :)))))) Twórz Bronka, twórz - ja cały czas Ci kibicuje !!!!
OdpowiedzUsuńSą tacy, którzy lubią.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam, dalszej weny życzę ;-)
O technice kolażu dawno nie myślałam. Chyba ostatni raz, jak kupę lat temu pomagałam mojemu dzieciu robić coś takiego na zajęcia do szkoły. A tu widzę cudne cudności w Twoim wykonaniu. Musze się tej technice przyjrzeć z bliska. I będę - na Twoim blogu.
OdpowiedzUsuń